Pozostawiona sama sobie, wszystko widzę w krzywym zwierciadle. Zachowania innych ludzi, które mi się nie podobają, urastają do rangi nierozwiązywalnych problemów o niewyobrażalnych rozmiarach. Recesja wydaje się tak straszna i głęboka, jak nigdy dotąd i na pewno będzie tylko gorzej. I właśnie po to jest potrzebna szczera, głęboka rozmowa z przyjaciółmi, aby zobaczyć, że wszyscy boimy się tego samego, a zobiektywizowane problemy okazują się do przejścia, do rozwiązania. Potrzebujemy innych ludzi. Błędem jest ograniczanie kontaktów i zamykanie się w swoich lękach oraz niechęć do przyznawania się do własnej słabości czy braku kompetencji w jakimś zakresie. Jeśli masz jakiś problem, opowiedz o nim innym, powtarza mój Tato, zawsze znajdzie się ktoś, kto ci doradzi, pomoże, potowarzyszy - i nie bój się tego przyjąć.
…
6 godz. temu


4 komentarze:
:))) Taty należy słuchać:)
Kryzys bywa ozdrowieńczy, tylko zamiast porażki, trzeba szukać w nim szans. Może tego, na co w "normalnych" warunkach nie byłoby nas stać.
No i odsłania też miękkie podbrzusze, czyli daje wskazówki, gdzie trzeba się wzmocnić, bez szukania wykrętów:)
Ci ludzie, którzy tak potrafią denerwować... - może oni też boją się kryzysu, trudnych sytuacji i w ten sposób to okazują?
Wczoraj na kazaniu padły słowa "nie jesteśmy po to, aby unikać zła, ale po to, by czynić dobro, nawet jeśli jest malutkie...".
Pzdr.
Coś jest w tych słowach...krąg zaufanych znajomych i wszystkie problemy rozwiązane. Pozdrawiam.
@Anonimowy
No więc szukamy. Tylko momentami trudne to jest. Ja się czuję dwa razy bardziej niepewnie (kwestia obecnych zobowiązań).
To denerwowanie - chyba na tej zasadzie właśnie działa. W każdym razie szykuje się poważna rozmowa na ten temat, co mi zresztą ostatnio doradzono :)
@Zbyszek
To prawda. Ważne, by ich mieć, by szukać wsparcia, ale też, by go udzielać.
Prześlij komentarz