Sam nie rozumiem swojej pasji do fotografowania chmur, a raczej do ich uważnego badania. Cóż to za formy, które dopiero na fotografii nabierają ciężaru i twardości, bo na niebie rozlewają się jak plama benzyny o wiecznie wędrujących brzegach. Atmosferyczny test Rorschacha, codziennie aranżowany dla nas przez Najwyższego? Odcisk białego palca na niewidzialnej szybie, która nas odgradza od śmierci? Linie papilarne chłodnego wiatru?
Stefan Chwin, Dziennik dla dorosłych



Obserwowanie chmur to moje ulubione zajęcie, już od dzieciństwa. Najpierw wyglądałam na nie przez okna rodzinnego domu. Na delikatnoróżowe chmury wschodzącego słońca i wrzosowe chmury zachodu. Granatowe chmury zimy, niosące kolejne opady śniegu i ciężkie burzowe chmury lata. Kłębiaste cumulusy rosnące wysoko w górę w pogodne letnie dni. Mgły i szare niskie chmury jesieni oraz schyłku zimy. Potem przez wiele lat chmur nie widziałam. Nie sprzyjały ich obserwacji stłoczone jeden przy drugim budynki akademików czy kolejne stancje, gdzie przez okna było widać zazwyczaj przeciwległe budynki i drzewa.
Teraz mam trzy okna, a za nimi wielki kawał nieba. Mieszkanie z widokiem na chmury. Czy można było to sobie wymyślić inaczej?
…
6 godz. temu


2 komentarze:
Chmur zazdroszczę, ja swój kawałek podłogi odbieram w lipcu, okien trochę więcej, piętro pewnie też wyższe, ważne że swoje.
Dla równowagi zacytuję Szymborską:
"Z opisywaniem chmur
musiałabym się bardzo śpieszyć -
już po ułamku chwili
przestają być te, zaczynają być inne.
Ich właściwością jest
nie powtarzać się nigdy
w kształtach, odcieniach, pozach i układzie.
Nie obciążone pamięcią o niczym,
unoszą się bez trudu nad faktami.
Jacy tam z nich świadkowie czegokolwiek -
natychmiast rozwiewają się na wszystkie strony.
W porównaniu z chmurami
życie wydaje się ugruntowane,
omal że trwałe i prawie że wieczne.
Przy chmurach
nawet kamień wygląda jak brat,
na którym można polegać,
a one cóż, dalekie i płoche kuzynki.
Niech sobie ludzie będą, jeśli chcą,
a potem po kolei każde z nich umiera,
im, chmurom nic do tego
wszystkiego
bardzo dziwnego.
Nad całym Twoim życiem
i moim, jeszcze nie całym,
paradują w przepychu jak paradowały.
Nie mają obowiązku razem z nami ginąć.
Nie muszą być widziane, żeby płynąć."
:)
@Zbyszek
Gratuluję własnego mieszkania. To jest niesamowite przeżycie, znaleźć się w końcu na swoim. Wiem coś o tym :) Dzięki za wiersz.
Prześlij komentarz